Nie ma w naszym kraju wielkiej tradycji pokazywania w kinach filmów dokumentalnych. Nie ma też wielkiej tradycji pokazywania filmów muzycznych. A dokumentalnych filmów muzycznych to już niemal w ogóle w kinach nie oglądamy. Wyjątki w stylu Shine A Light The Rolling Stones czy This Is It Michaela Jacksona tylko potwierdzają regułę. Zresztą akurat te obrazy trafiły na nasze ekrany z przyczyn innych niż sama muzyka: Shine A Light zawdzięcza to reżyserowi w osobie Martina Scorese, a This Is It wyświetlano na fali powszechnej histerii po śmierci piosenkarza, gdy każdy, nawet ledwo słyszący na jedno ucho, okazywał się nagle odwiecznym fanem Jacksona, gotowym wydać parę złociszy na bilet do kina.
Nad repertuarem naszych kin i niezrozumiałymi decyzjami naszych dystrybutorów kinowych długo można by deliberować, z rozkoszą raz jeszcze wytknę przypadek zdobywcy sześciu Oscarów, The Hurt Locker, który z pominięciem kin został u nas wydany od razu na DVD. Skoro do kin nie trafiają u nas najważniejsze filmy roku, nie powinno nas dziwić, że nie możemy w nich obejrzeć jakichś tam dokumentalnych filmów muzycznych. A szkoda, bo No Distance Left To Run, film opowiadający o karierze Blur, jednego z najważniejszych brytyjskich zespołów rockowych, do kin jak najbardziej się nadaje. I, rzecz jasna, w wielu krajach w kinach był wyświetlany.
No Distance Left To Run to film zrealizowany w tradycyjny dla tego typu produkcji sposób. Obok wielu materiałów archiwalnych, zdjęć, różnych nagrań video, w tym wielu wcześniej nie publikowanych, mamy dużo współczesnych wypowiedzi wszystkich członków zespołu, nakręconych specjalnie na potrzeby filmu. Nie znajdziemy tutaj jakichś specjalnych rewelacji, ujawnienia nieznanych dotąd szokujących faktów, choć sugestia, poczyniona w pewnym momencie filmu przez Damona Albarna, że na pewnym etapie kariery zespołu pojawiła się heroina, odbiła się sporym echem w muzycznych mediach, zwłaszcza na Wyspach (też mi rewelacja, czyżby Brytole myśleli, że rock’n’rolla robi się tylko na rybie i frytkach?).
Film opowiada o karierze Blur, od początków zespołu aż po reaktywację i triumfalne koncerty w londyńskim Hyde Parku w połowie 2009 roku. Śledzimy historię zespołu, od jego początków w angielskich knajpach i klubach, przez eksplozję britpopu, po triumfy późniejszego okresu i gorzki smak rozstania z Grahamem Coxonem i zaprzestania działalności w 2003 roku. Wydarzenia są opatrzone współczesnym komentarzem wszystkich członków grupy. Taka auto-retrospektywna narracja doskonale się sprawdza i sprawia, że film, dla osób interesujących się muzyką, jest autentycznie ciekawy.
Film z czasem nabiera szerszego wymiaru i w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że na przykładzie historii czterech muzyków, oglądamy w istocie uniwersalną historię przyjaźni. Na przestrzeni dwudziestu lat śledzimy nieraz pokręcone i dramatyczne losy czwórki przyjaciół, ich wspólne pasje, dojrzewanie jako muzyków i jako ludzi, ich problemy, konflikty, rozstania i powroty. Jakkolwiek szablonowo to nie zabrzmi, film jest w istocie dokumentem triumfującej siły przyjaźni; przyjaźni, która w tym przypadku pozwoliła pokonać dzielące czwórkę chłopaków różnice i wzajemne urazy. Temat nie raz już przez kino eksploatowany, ale tutaj wykorzystany całkiem zgrabnie i zajmująco.
Wydanemu na DVD filmowi towarzyszy płyta DVD z zarejestrowanym koncertem z Hyde Parku z lipca 2009 roku. Zespół zagrał wówczas dwa koncerty, 2 i 3 lipca, a na każdy z nich złożyła się identyczna set lista (oba koncerty zostały jeszcze jesienią zeszłego roku wydane na CD). Również koncert warto zobaczyć, bo jest on przecież w pewnym sensie nietypowy. To pierwszy koncert zespołu po sześcioletniej rozłące i, z tego choćby powodu, szczególny zarówno dla publiczności, jak i samej grupy.