Niewielka poprawa w dole tabeli

kasabian_cover3Świadomy istnienia Kasabian jestem od lat, co najmniej od ich debiutu z 2004 roku. Zawsze uważałem, że ten zespół to typowa druga liga (ale raczej strefa spadkowa niż walka o awans, pomimo szczerych chęci), ich muzyka od początku wydawała mi się bardzo wtórna i zwyczajnie nieciekawa. Ich pierwszy, o ile dobrze pamiętam, singiel Club Foot całkiem konkretnie mnie irytował. Kolejne utwory nie poprawiały sytuacji zespołu w moich oczach. Processed Beats czy L.S.F. w równym stopniu rżnęły z Happy Mondays, jak inne utwory z Oasis. Katowany w telewizjach muzycznych clip do Cut Off też mnie do zespołu nie przekonał. Kasabian szybko zaszufladkowałem, jak kolejny z dziesiątek jemu podobnych, zbyt odtwórczo zapatrzonych w przeszłość i mało kreatywnie miksujących tradycję brytyjskiego rock’n’rolla z elektroniką.
Drugi album zespołu jeszcze bardziej ich u mnie pogrążył. Tytułowy Empire irytował już nie tylko muzyką, ale też pompatycznym, kostiumowym video. Nie trafiają do mnie takie przebieranki, jakkolwiek wysokobudżetowo i imponująco by to nie wyglądało. Potem był jeszcze Shoot The Runner, chyba zaginiony numer Marca Bolana. Gdzieś w 1971 roku na płycie T-Rex ten kawałek byłby na miejscu, ale nie 35 lat później! Generalnie, repertuar zespołu na drugiej płycie nie zyskał nic na oryginalności, główna różnica była taka, że swoich inspiracji zespół poszukał bardziej w glam rocku lat 70-tych, niż w brytyjskim madchester przełomu lat 80-tych i 90-tych, jak to było wcześniej.
Gdy gdzieś w połowie tego roku ukazał się pierwszy singiel z nowej płyty West Ryder Pauper Lunatic Asylum, nie oczekiwałem, że moja opinia na temat zespołu w jakikolwiek sposób się zmieni. No i faktycznie, nie było niespodzianki. Fire to mniej więcej ta sama dawka staroświeckiego rocka, tak bezpośrednio traktująca swoje inspiracje, że ma się wrażenie, że słyszało się już kiedyś ten dokładnie utwór. Moje zainteresowanie zespołem pozostawało niezmiennie gdzieś w dolnych rejestrach. Ale utwór przypadł do gustu mojej żonie, więc kupiłem jej płytę. A skoro kupiłem to zacząłem słuchać.
W muzyce zespołu na tej płycie jednak trochę się zmieniło. A dokładniej zmieniło się nieco jej brzmienie, bo stylistycznie jest mniej więcej jak zwykle, mamy tu wciąż te same, zgrane recepty. Zespół podejmuje wszak próbę ucieczki od swoich wzorców, jednakże zapatrzenie w mistrzów jest tak silne, że ta ucieczka nie ma większych szans powodzenia. Odrobiny świeżości nadaje zespołowi brzmienie, za które odpowiada Dan The Automator, który wyprodukował płytę. Dzięki jego produkcji płyta jest bardziej rytmiczna, a kompozycje wydają się bardziej zwarte, co sprawia, że zespołu słucha się obecnie lepiej niż wcześniej. Złośliwi mówią, że płyta zawdzięcza wszystko producentowi.
Niestety, zespołowi nie udało się zachować równego poziomu na całym albumie i obok dobrych utworów jak chociażby Underdog, Where Did All the Love Go? czy Vlad the Impaler, na płycie jest kilka wątpliwej jakości wypełniaczy.
W mojej opinii, tą płytą Kasabian nie awansowali zbytnio w tabeli drugiej ligi, ale dość sprytnie obronili się przed nadchodzącą degradacją. Jeśli przyjąć do tej płyty zupełnie niezobowiązujący stosunek to od czasu do czasu można jej z niemałą przyjemnością posłuchać.

Bookmark and Share

6 Responses to “Niewielka poprawa w dole tabeli”

  1. zwei says:

    Rozumiem niechęć do kapel tworzących coś, co “już kiedyś było” ale jej nie podzielam. Nie zawsze od muzyki oczekuję nowości, świeżości i zaskoczenia, czasem dobrze zjeść schabowego przygotowanego przez innego kucharza :) i lepiej moim zdaniem przyzwyczaić się do tej myśli, bo w końcu ile nowego można wymyślić w szeroko rozumianej muzyce rozrywkowej granej, umówmy się, wciąż na tych samych instrumentach ….? Kiedyś to musi zjeść własny ogon…Czyli reasumując: Mi się ten nowy Kasabian podoba :)

  2. waleq says:

    hehe, zwei podzielam Twoje zdanie, ja tez nie szukam non stop nowosci, dobra plyta szczegolnie do auta :) lubie ja i juz :) i oczywiscie lubie singla ZGRANEGO na smierc w radiach/MTV2

  3. waleq says:

    zaraz nas marazz pojedzie w rowa :) jako fanow pop-papki hehe

  4. marazz says:

    guys, no co Wy? :) przecież napisałem w ostatnim zdaniu, że słucham z przyjemnością i że moja irytacja nieco już ustąpiła :)
    chciałem zwrócić głównie uwagę na to, że moim zdaniem, Kasabian ma duży problem ze znalezieniem własnego stylu, za bardzo kopiują WPROST wytarte schematy, bez twórczego ich przetworzenia.
    jasne, że muzyka nie zawsze musi zaskakiwać nowością i świeżością, czemu dałem wyraz choćby w tekście o Slayerze, ale problem Kasabiana polega na tym, że to nie jest ich własny styl, tylko strasznie rżnięty.

  5. waleq says:

    e tam, nawet jak zzynaja, to dobrze :) nasi grajcy masowo rzna i robia to zenujaco, a i tak ogarniaja platyny dzieki tepej publice

  6. marazz says:

    jak naszym dają platynowe płyty za sto sprzedanych egzemplarzy to co się dziwisz? :)

Leave a Reply