O tej płycie miałem napisać już dawno. Potem się rozmyśliłem. Potem znowu miałem napisać. Ale nie napisałem. No więc piszę. Piszę dlatego, że o płycie piszą wszyscy, przyłączając się ślepo do chóru piewców, że oto mamy nowych bożyszczy. Piszę sprowokowany faktem, że o The National napisał nawet tygodnik opinii dla mało wymagających ludzi nie posiadających własnych opinii, czyli Przekrój i tylko czekać, gdy artykuły o zespole pojawią się w Gościu Niedzielnym i...